Początek wakacji. W tle głośna muzyka, pijani ludzie, lejące się drinki.Tańczący w tłumie ludzie. Siedziałam w barze i czekałam aż barman naleję drinki. Wpatrywałam się w spoconych ludzi. W kącie, mało zauważalna grupa wciągała narkotyki. W centralnej części oczywiście ocierających się o siebie '' tańczących '' . Jakiś chłopak ciągnie młodą dziewczynę na górę. Wiadomo po co. W strefie Vip siedziały Pattie,Susan,Amy i Alison. Postanowiłyśmy sobie zrobić taki babski wieczór. Susan była rozdarta kiedy Ted ją rzucił, więc Alison zaproponowała żebyśmy się zabawiły. Oczywiście Amy jak najbardziej na tak,Susan było to obojętne, a Pattie i ja jakoś nie paliłyśmy się entuzjazmem. Niestety, Alison nie da się odmówić. Z zamyśleń wyrwał mnie barman.
- Gotowe. - powiedział, podając mi tacę z drinkami. Bez słowa odeszłam, i próbowałam się przedrzeć przez tłum spoconych ludzi. Na samą myśl było mi nie dobrze. Poszłam więc okrężną drogę. Już miałam podchodzić do dziewczyn gdy w kącie zauważyłam Amy wciągającą jakieś gówno. Położyłam drinki na stoliku obok i podeszłam do niej.
- Co ty do cholery kurwa robisz ? - krzyknęłam do niej popychając ją, przez co prochy spadły.
- Kurwa, idiotko. Wiesz ile ten syf kosztował ? - warknęła sięgając po alkohol. Chciała wlać do buzi trochę płynu, ale byłam szybsza.
- Nie, nie. To ma być nasz wieczór. Poza tym miałaś skończyć z tym gównem ! - krzyknęłam nie mogąc opanować emocji. Bałam się o nią. Już raz miała problemy z dragami i nie wyszło to nikomu na dobre. Wręcz zabójczo.. Ale to nie ważne..
- Wyluzuj. - powiedziała i poszła do dziewczyn. Odwróciłam się chcąc sięgnąć po zamówione napoje, ale ich tam nie było. * No świetnie * - pomyślałam. Poszłam w stronę gdzie siedziały dziewczyny.
- Gdzie drinki ? - zapytała Pattie.
- Eh, ktoś wziął. Nie ważne. - odchrząknęłam. Wpatrując się w Alison. Wpatrywała się w telefon z niepokojem. Nie wiedziałam co się stało.
- Alison? Wszystko ok? - zapytałam.
- Jaasne. Chodźmy już co? Najebiemy się w domu. - powiedziała przepychając się przez tłum. Poszłyśmy za nią. Wyszłyśmy przed budynek dochodząc do auta.
- Ok, no to która prowadzi ? - zapytała Pattie. Chciałam się zgłosić ale ktoś mnie ubiegł.
- Ja ! - wykrzyknęła schrypniętym głosem Susan. Zdziwiłam się, bo wydawało mi się że piła.
- Susan na pewno ? Nie jesteś przypadkiem pijana ?
- Daj spokój M, to tylko zabawa. - powiedziała Alison. Wsiadłyśmy do auta, zapięłyśmy pasy i ruszyłyśmy. Szczerze, bałam się. Nagle Amy wyciągnęła działkę trawki.
- Po co ci to !? - krzyknęła zdezorientowana Patt.
- A jak myślisz ? Susan chcesz trochę ? - zapytała prowadzącą.
- Chyba nie myślisz że Susan to weźmie prowadząc samochód ? - zapytałam zszokowana jej zachowaniem.
- Daj. - odchrząknęła. Dziewczyna nachyliła się po czym wciągnęła działkę, nie patrząc na drogę.
- UWAŻAJ !! - krzyknęłyśmy wszystkie chórkiem. Dziewczyna gwałtownie złapała za kierownicę i sięgnęła po pedały.Straciła kontrolę nad pojazdem. Auto uderzyło w chłopaka z tak wielką siłą że wątpię że przeżył. Siedziałyśmy w samochodzie dobre 5 minut rozkminiając co się przed chwilą stało. Wszystkie byłyśmy w szoku.Wyszłam zobaczyć co się stało. Na szczęście jechałyśmy mało uczęszczaną drogą, więc nikt nie jechał.
- Nie żyje. - stwierdziłam.
- Serio ? - dodała Amy.
- Dobra, zamknijcie się. Trzeba zakopać ciało. - powiedziała w ogóle nie wzruszona tym co się stało Alison.
- Susan do kogo dzwonisz ?
- Na policje. - powiedziała szlochając. Alison wyrwała jej telefon z ręki.
- Pogieło cie ? Mogą cie wsadzić do więzienia, poza tym wszystkie jesteśmy nieletnie, mamy dragi i jesteśmy wstawione. Jak ty to sobie wyobrażasz ? - krzyknęła.
- Ej tam ktoś jest, to chyba ten dziwak. - powiedziała Amy.
- Zajmę się tym - powiedziała Alison i podeszła do chłopaka. To był brat niewidzącej Lily. Znienawidzonej przez nas wszystkie.
- Susan, uspokój się. wszystko będzie dobrze. - pocieszałam ją.
- nie będzie. zamkną ją w pace. - powiedziała Amy paląc jointa.
- Zamknij się kurwa. Nie pomagasz. Jesteś pierdoloną narkomanką. nikt cie o zdanie nie pyta. - warknęłam.
- Nie moja wina że nie umie upilnować kierownicy. - odpowiedziała wzruszając ramionami. Miałam jej odpyskować ale przyszła Alison.
- Załatwione. - powiedziała z dumą. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć czy bać.
- Ale że jak ? - zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Po prostu. Nie ważne. Susan ogarnij się. Załatwimy to. musicie przenieść ciało do lasu. - nawijała.
- Ale '' musicie '' a ty ? - Zapytała Pattie.
- Ja będę czatować czy ktoś nie idzie. - odpowiedziała wsiadając do auta.
- Okej, wyjmę tylko łopatę i ruszamy. - powiedziała Pattie wyjmując z bagażnika łopatę.
- Serio? Po co ci łopata w bagażniku ? - Zapytała Amy.
- Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda, nie ? Chodźmy. - zamknęła bagażnik.
- Ok, no to Mary, Amy weźcie ciało. - powiedziała do nas.
- E, czemu my ? świetnie.. - popatrzyłam na Amy. złapałam za ręce, Amy za nogi.
- ciężki. pewnie wrócił z Mcdonalds. - zaśmiała się Amy.
- haha, śmieszne, zważając na sytuację - odwarknęłam jej. Szłyśmy w ciszy przechodząc przez gęste zarośla.
- Długo jeszcze ? On jest ciężki - zaczęła narzekać Amy.
- A tak w ogóle. Pattie czemu nie masz butów ? - zapytałam.
- E, tak wyszło.
- Jesteśmy - powiedziała Susan - to chyba wystarczająco daleko od drogi.
- Dobra to kopcie. - powiedziała Amy stojąc i wpatrując się w martwy punkt.
- A ty ? - zapytałam podnosząc jedną brew
- Chyba nie sądzisz że ubrudzę tą sukienkę od Gucciego ? - powiedziała pokazując na sukienkę.
- Chyba nie sądzisz że ubrudzę tą sukienkę od Gucciego ? - powiedziała pokazując na sukienkę.
- Tak, tak sądzę. - odpowiedziałam i pociągnęłam ją za rękę, tak że usiadła na ziemi. Kopałam rękami, przez co wyglądały strasznie. Będę musiała iść do kosmetyczki. - pomyślałam.
- Dobra, chyba wystarczająco głęboko. Wrzucamy go. Gdy już wszystko zrobiłyśmy. Wstałyśmy i otrzepałyśmy.
- Zrobiłyśmy kawał dobrej roboty ! - wykrzyknęła Amy, otrzepując ręce.
- Jeśli przez '' kawał dobrej roboty '' rozumiesz potrącenie człowieka i zakopanie go w pobliskim lesie. To gratulacje. - lubiłam się z nią drażnić.
-Eeee. Susan co ty robisz ? -wtrąciła się Pattie. Po czym wszystkie zwróciłyśmy oczy na Susan która rozsypywała kwiatki po miejscu gdzie pochowałyśmy tego gościa.
- Tak, tak. Jeszcze Krzyż z patyków zrób. - zaśmiała się Amy.
- Dobry pomysł - uśmiechnęła się.
- Żartowała. S. To nie grób. Znaczy grób ale nie taki oficjalny. Chodźmy już, ok? - powiedziałam do niej i złapałam za rękę. Czasami czułam się że Susan jest takim naszym małym dzieckiem i musimy się nią opiekować. Stałyśmy jest nad tym kawałkiem ziemi i ruszyłyśmy w kierunku samochodu gdzie czekała na nas Alison. Gdy już dotarłyśmy ... Alison nie było ..
- Bez jaj, gdzie ona jest ? - zapytała zdezorientowana Pattie.
- ALISON wychodź ! Nie bawimy się w nic ! - krzyczałam.
- Dziewczyny.. jest jej płaszcz.. - powiedziała zasmucona Susan. Nie wiedziałam o co chodzi. Gdzie ona jest do cholery.
- Dobra, zbieramy się. - powiedziała Amy.
- Co ? ! Żarty sobie robisz ? A co jeśli ona tu gdzieś jest !? - zapytała zrozpaczona Pattie.
- Wątpię. Wiesz jak uwielbia ten płaszcz. Nigdy się z nim nie rozstaję.
- Racja, ale nie mogła tak po prostu uciec. Byłaby na to za mądra. .. Ale lubi intrygi.. - Powiedziałam.
-Ktoś musiał ją porwać .. - powiedziała cicho Susan.
- Stałyśmy jeszcze przez dłuższy czas wpatrując się w las, w drogę i za siebie. Nagle pojawiło się małe '' bebbeeb'' - sygnał esemesowy. Sięgnęłam do kieszeni, otworzyłam skrzynkę i popatrzyłam na dziewczyny. Ktoś nas widział, ktoś wie.
'' Nadal tu jestem i wiem wszystko. Bójcie się suki - xx '' - przeczytałyśmy w chórku.
'' Gra się rozpoczęła '' - pomyślałam wpatrując się w nocne niebo.
No to mamy ! Się dzieje. To będzie pomieszana fabuła niektórych seriali, obejrzanych przeze mnie. Także, mam nadzieję że wam się spodoba. Zapraszam do obserwowania, komentowania. Chcę poznać waszą opinię :)). xoxo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz